Podany adres email jest błędny
Pole wymagane

Nie masz konta? Zarejestruj się za darmo!

Rozbudź w dziecku radość czytania

 

Eksperci, pedagodzy i psycholodzy biją na alarm - dzieci coraz mniej czytają. Wolą zabawę elektronicznymi gadżetami, a zwykła książka (na dodatek bez obrazków!) przestała być dla nich atrakcyjna. Nie potrafią uruchomić wyobraźni na tyle, by świat lektury porwał je i by się w nim zatraciły, przeżywając przygody wraz z bohaterami. Jest to smutna konkluzja, jednak nic straconego - przy odrobinie dobrych chęci zachęcimy pociechę do korzystania ze zbiorów szkolnej biblioteki.

 

Dlaczego warto czytać?

Wielu rodziców - szczególnie tych, którzy sami w dzieciństwie nie przepadali za lekturą - może zapytać, po co właściwie zmuszać do tego dzieci? To nudne, mało produktywne zajęcie i lepiej chyba nakłonić pociechę, by w tym czasie pobawiła się na dworze, gdzie przynajmniej się dotleni? Nie jest to odpowiednie myślenie. Czytanie przynosi wiele korzyści i na dłuższą metę ma na umysł dziecka tak samo zbawienny wpływ, jak sport na jego organizm. O ile to drugie pozwoli zachować siły witalne i zdrowie, o tyle pierwsze wspomoże rozwój i zapewni… ciekawe doznania.

 

Wszyscy wiedzą, że czytanie rozwija wyobraźnię. Dzieci, które sięgają często po książki, są bardziej elokwentne, potrafią efektywnie się komunikować i mają wysoki iloraz inteligencji; oczytanie jest mile widziane w codziennych sytuacjach, takich jak rozmowa kwalifikacyjna, egzamin w szkole albo ubieganie się o awans. To wszystko, rzecz jasna, nie dotyczy jeszcze naszych kilkulatków… jednak już zawczasu warto zadbać o dobre nawyki, a przedkładanie czytania nad bezmyślne gapienie się w telewizor z całą pewnością się do takich zalicza.

 

Proste sposoby, by dziecko polubiło czytanie

Nakłonienie młodego człowieka do sięgnięcia po książkę najczęściej jest trudnym zadaniem, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy odrobina pomyślunku i… sprytu, byśmy w ciągu kilku tygodni albo miesięcy mieli w domu mola książkowego.

 

DAWAJ PRZYKŁAD

Nie ma nic gorszego niż rodzic, który wymaga czegoś, do czego sam ani myśli się stosować. Dziecko z natury posiada czujnik hipokryzji, a na to niechlubne miano zasługuje postępowanie rodzica, który zmusza pociechę do czytania, a sam w tym czasie siedzi z nosem w laptopie albo smartfonie. Jeśli sami nie czytamy, nie wymagajmy tego od dzieci.

 

DOBIERZ KSIĄŻKI ODPOWIEDNIE DO WIEKU

Przy czym słowo 'odpowiednie' jest kluczowe, bo dla różnych dzieci ten wiek może być zupełnie odmienny. Na okładkach książek przeznaczonych dla młodszych czytelników zwykle widnieje informacja o minimalnym wieku. Warto się zapoznać i sugerować nią, ale nie trzeba - a nawet nie zależy - traktować tej wskazówki jak wyroczni. My najlepiej znamy swoje dziecko; niektóre dziesięciolatki są na tyle rozwinięte, że same sięgają po ambitne lektury pokroju 'Mistrza i Małgorzaty' Bułhakowa albo 'Dżumy' Dumasa. Z drugiej strony, dla wielu nastolatków nie do przejścia - ze względu na bogactwo opisów - są przeznaczone dla młodzieży 'Przypadki Robinsona Crusoe' czy Sienkiewiczowskie 'W pustyni i w puszczy'.

Tata czytający dziecku
Czytanie dziecku może dać wiele frajdy!

 

Na początek w ramach zachęty warto zainwestować w książki z obrazkami. Na rynku dostępne są pięknie ilustrowane zbiory baśni czy legend, które same w sobie są dziełami sztuki i aż przyjemnie na nie patrzeć. Dziecko doceni historię zobrazowaną ładnymi malunkami; łatwiej będzie mu również wyobrazić sobie postaci. Duże obrazki oszukują wzrok, bo sprawiają wrażenie, że tekstu, przez który trzeba przebrnąć, jest… mniej.

 

CZYTAJMY DZIECKU

Udowodniono, że rodzice, którzy czytają dzieciom, mają z nimi lepszy kontakt niż ci, którzy tego nie robią. Można to wyjaśnić prosto - czytanie trochę czasu zajmuje, a jeśli ten czas spędzamy w towarzystwie dziecka, zawsze to procentuje w przyszłości. Większość pociech przepada za wieczornym rytuałem wspólnego czytania bajek przed snem; nawet jeśli nigdy nie są w stanie usłyszeć końca historii, bo wcześniej zasypiają. Zacieśnia się więź między rodzicem i pociechą. Dzień warto poświęcić (jeśli, oczywiście, mamy taką możliwość) na wspólne zabawy i sporty, a popołudnie i chwile przed snem - na wyciszenie się przy dobrej lekturze.

 

NIE TYLKO KSIĄŻKA

Zdarza się, że niezależnie od wysiłków dziecko nie chce sięgać po lektury i już. Czytanie to nie tylko obcowanie z opasłymi tomiszczami o objętości kilkuset stron. Wyznawajmy zasadę, że jeśli dziecko nie ma ochoty czytać książek, to niech czyta… cokolwiek. Dobrym pomysłem jest podsuwanie pociesze komiksów. Są one popularną formą przekazu wśród młodych ludzi, a wbrew pozorom da się znaleźć na rynku te oferujące bardzo wartościowe treści. Panuje moda na przerabianie na komiksy nie tylko klasyków literatury, ale nawet tak poważnych pozycji jak Biblia. Pięknie ilustrowane dziecięce Pisma Święte zachęcą latorośl, by zapoznała się z treściami, których nie pojęłoby, gdyby sięgnęła po wersję dla dorosłych.

Czytanie to również wszelkiego rodzaju prasa. Nie warto wydawać pieniędzy na kiepskiej jakości magazyny plotkarskie, nawet jeśli na okładce widnieje zachęta, że są one 'specjalnie przeznaczone dla młodzieży'. Wypełnione plotkami i zdjęciami obnażającymi prywatność gwiazd sensacyjne gazetki to prezent niedobry dla żadnego dziecka. Na rynku można jednak bez trudu nabyć wartościowe pozycje zawierające interesujące, rozwijające artykuły. Dziecko znajdzie w nich sporo ciekawostek, rozwinie wiedzę o świecie, a uczeń - przygotuje się do zajęć szkolnych albo egzaminów. Tytułami, które mogłabym polecić, są: 'Victor', 'Cogito', 'Mały Gość Niedzielny' czy 'National Geographic Odkrywca'.

 

CZYTAJ - ROZUMIEJ - BAW SIĘ

Nie sztuką jest pochłaniać na wyścigi kolejne cegły; najważniejsze to coś z nich wynieść. Umiejętność czytania ze zrozumieniem zanika. Coraz silniej jesteśmy uzależnieni od informacji obrazkowych, a komputer i stały dostęp do Internetu zastąpiły zdrowy rozsądek oraz umiejętność samodzielnego wyszukiwania informacji. Nie pozwólmy, by przydarzyło się to naszym dzieciom. Dzięki prostym trikom nie tylko zachęcimy je do wysiłku, ale również sprawimy, że czytanie będzie doskonałą zabawą - równie dobrą co gry komputerowe.

Zabawa przez naukę
Nauka przez zabawę

 

Czytanie ze zrozumieniem warto ćwiczyć w różnoraki sposób. Jest po temu wiele okazji - w sklepie dziecko może porównać składy dwóch podobnych produktów i wybrać ten, który jego zdaniem jest zdrowszy, smaczniejszy lub bardziej wart swojej ceny. Doskonałym miejscem na przetestowanie umiejętności dziecka są przystanki autobusowe i słupy ogłoszeniowe; nic tak nie uczy czytania ze zrozumieniem jak konieczność rozeznania się w rozkładzie jazdy czy przyswojenia naraz kilkudziesięciu (często chaotycznych) informacji z ogłoszenia. Świetne jest podsuwanie map, harmonogramów czy oficjalnych listów, pism i monitów urzędowych. Nawet jeśli wydaje nam się, że dziecko jest na takie treści za małe, nie dajmy się zwieść - pewnie niewiele z nich zrozumie, ale cenne będzie samo to, że się z nimi zaznajomi i oswoi.

 

Jeśli do powyższych ćwiczeń zachęcimy ofertą fajnej nagrody, nie będziemy mieli problemu z nakłonieniem dziecka do większego wysiłku.

 

CZYTANIE TO FRAJDA!

Odrobina kreatywności nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Spróbujmy uatrakcyjnić proces czytania. Wepchnięcie pociesze do rąk opasłego tomiska z autorytarnym nakazem 'czytaj!' nie rozwiąże problemu i nie sprawi, że latorośl zapała do czytania żarliwą miłością. Sprawmy, by to naprawdę było… fajne.

Dzięki prostym zabawom czytanie stanie się równie pasjonujące co gra na konsoli. Można zaproponować grę 'streść, co usłyszałeś / opowiedz własnymi słowami'. Dziecko może próbować na własną rękę kończyć zdania czytane przez mamę czy tatę albo nawet ilustrować ulubione książeczki. Wreszcie, warto sięgnąć po tradycyjne rozwiązania, czyli czytanie tekstu z podziałem na role. Odpowiednia modulacja głosu dodatkowo uatrakcyjni treść, a dziecko zaangażowane w opowieść więcej z niej zapamięta.

 

Nie samą prozą człowiek żyje; warto rozbudzać w dziecku szacunek do różnych form, rodzajów i gatunków literackich. Pomocne okażą się tomiki poezji przygotowane specjalnie z myślą o młodszych odbiorcach. Zabawne wierszyki z pozytywnym przesłaniem zostaną przyjęte ciepło przez największego małego sceptyka.

 

Zapraszam do wspólnej zabawy z dziećmi w wykorzystaniem moich Rymowanek-Uzupełnianek - zrozumie je nawet młodsze dziecko. Ich cechą charakterystyczną jest to, że ze względu na swoją formę zaangażują małego czytelnika i sprawią, że czytanie będzie ciekawsze.

 

Oswoić bibliotekę

Dla wielu maluchów gmach biblioteki jest miejscem tajemniczym i nieco przerażającym. Unoszący się w powietrzu zapach starych książek, kurz wdzierający się do nosa, półki uginające się pod ciężarem grubych tomiszczy... Nic dziwnego, że dziecko w takim otoczeniu może czuć się nieco obco. Najmłodsi potrzebują trochę czasu, żeby przyzwyczaić się oraz - przede wszystkim - nauczyć, jak posługiwać się katalogiem. We współczesnych bibliotekach te tradycyjne, papierowe, powoli wypierane są przez spisy elektroniczne. Są o tyle wygodne, że wystarczy w wyszukiwarkę wpisać nazwisko autora albo tytuł książki, by wyświetliły nam się wszystkie informacje o dziele - łącznie z tym, gdzie leży oraz czy zostało wypożyczone, a jeśli tak, to jaka jest data zwrotu. Dzieci, nawet małe, świetnie sobie radzą z komputerami, dlatego taki sposób szukania przypadnie im do gustu i z pewnością onieśmieli mniej niż ogromna, mocarna szafka z setkami małych karteczek.

 

Nie znaczy to, że mamy nie uczyć dziecka posługiwania się klasycznym katalogiem. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda mu się taka umiejętność. Prawdą jest natomiast, że najprzyjemniejszym, choć może niezbyt efektywnym, sposobem na znalezienie lektury, jest... buszowanie na żywioł wśród regałów. Nie znajdziemy w ten sposób konkretnej pozycji, ale możliwe, że wpadnie nam w oczy książka, która potem stanie się naszą ulubioną. Nie ma większej radości dla czytelnika niż natrafienie na idealną lekturę dla siebie - a te mają niewyjaśnioną moc przyciągania osób, które mogłyby je uznać za wartościowe i wciągające.

 

 

Nastolatka w bibliotece
Szkolna biblioteka może okazać się niezwykle ciekawym miejscem

 

Pomocna w oswajaniu dziecka z gmachem biblioteki może się okazać wyrozumiała bibliotekarka. Dzieci zwykle lubią pracowników bibliotek - czy to w szkole, czy w miejskiej czytelni. Z tą pierwszą pociecha będzie miała do czynienia przez wszystkie lata edukacji, ale warto zaprowadzić ją do skarbnicy książek już wcześniej. Jest bardzo dużo książeczek o treści odpowiedniej nawet dla kilkulatków, które dopiero co zaczęły składać literki. Duża czcionka, krótkie, często rymowane zdania oraz kolorowe ilustracje zachęcą największego sceptyka do zajrzenia za okładkę.

 

Własna karta w bibliotece jest tym, co maluchowi nada animuszu. Poczuje się o wiele doroślejszy, jeśli będzie mógł samodzielnie pójść do biblioteki i wypożyczyć książkę we własnym imieniu. Dzieci naśladują rodziców, więc wspólne wyprawy do biblioteki, w trakcie których rodzic również wypożycza dla siebie książkę, tylko utwierdzą je w przekonaniu, że warto po lekturę sięgać. Nie dopuśćmy do sytuacji, kiedy bibliotekarka nie może znaleźć naszej karty, bo nie zaglądaliśmy do czytelni od tylu lat, że została zarchiwizowana... Nie będzie to miało edukacyjnego wymiaru dla dziecka.

 

Lektury szkolne - tak czy nie?

Temat zawsze na czasie i zawsze tak samo kontrowersyjny. Kolejni rządzący dokonują zmian w spisie obowiązkowych lektur - wyrzucają jedne pozycje, uznając je za przestarzałe albo mało wartościowe, a inne wpisują. Jedno jest pewne - dziecko powinno lektury czytać i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Co jednak w sytuacji, kiedy pociecha kategorycznie czytania lektur odmawia i sięga po streszczenia i bryki?

 

Młodsze dzieciaki raczej nie mają z tym problemów; w niższych klasach lektury są dobierane w taki sposób, by uczniów mogli się przekonać do czytania. Takie podejście procentuje w przyszłości. Starsze dzieci nie mają już tak prosto - muszą zapoznać się z pozycjami ważnymi ze względu na treść, temat czy formę, zaś klasyki literatury polskiej i światowej czasami - trzeba przyznać - są trudne do przełknięcia. Chyba nikt, kto miał w rękach 'Nad Niemnem' Elizy Orzeszkowej, nie wspomina z sentymentem rozwlekłych opisów przyrody. Doskonała twórczość Sienkiewiczowska również nie podejdzie każdemu, bo proza historyczna jest specyficzna i jeśli się jej 'nie czuje', jest trudna do strawienia. Niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić, jednak osobiście uważam, że jeśli czytanie ma być dla dziecka męczarnią, to lepiej odpuścić; jest dostępnych wiele dobrych, szczegółowych streszczeń, rozdział po rozdziale, oraz opracowań. Rozsądniej, żeby dziecko zaliczyło sprawdzian ze znajomości książki na trójkę i wiedziało bardzo mało o Sienkiewiczu czy Słowackim, ale zaczytywało się w innych autorach, niż aby miało same piątki, ale lektury szkolne były jedynymi pozycjami, po które kiedykolwiek sięgnie.

 

Warto jednak postawić dziecku, szczególnie krnąbrnemu nastolatkowi, ultimatum - będzie mogło odstawić książkę pod warunkiem, że przeczyta co najmniej kilkadziesiąt stron. Można przyjąć, że jeśli po przeczytaniu dwóch-trzech rozdziałów wciąż nie ma z jego strony cienia zainteresowania, a czytanie jest udręką, kolejne akapity niczego nie zmienią. Zachęcajmy mimo wszystko do prób - można użyć argumentu, że w przypadku książek niekiedy o ich wartości decyduje końcowy fragment, do którego jednak trzeba dobrnąć. Podajmy przykład z własnego doświadczenia - być może spotkaliśmy się z książką, która nie spełniała naszych oczekiwań, ale zakończenie uratowało treść? Dziecko powinno wiedzieć, że tak samo jak nie szata zdobi człowieka, tak nie ocenia się książki po okładce.

 

Czytanie jest nie tylko rozwijającym zajęciem oraz przydatną umiejętnością, ale również świetnym sposobem na ciekawe spędzenie wolnego czasu. Wystarczy odrobina zachęty, zapewnienie wygodnego, cichego miejsca w pokoju, gdzie pociecha mogłaby się zaszyć z wciągającą przygodówką, ulubiony napój pod ręką i możemy być pewni, że po jakimś czasie to zaprocentuje. Nie łudźmy się, że dziecko odda bez żalu swoją konsolę... ale być może od czasu do czasu wyłączy ją, żeby móc razem z bohaterami książki przeżyć pasjonujące przygody.

 

Magdalena Lipniak-Młyńczak