Podany adres email jest błędny
Pole wymagane

Nie masz konta? Zarejestruj się za darmo!

DZIECI W XXI WIEKU, część I: Mój przyjaciel komputer

Zaczyna się niewinnie. Rodzice kupują dziecku komputer - do nauki i do zabawy. Wiadomo, teraz bez tego ani rusz. Dziecko jest zachwycone, biega tam i z powrotem, skacze, krzyczy z podekscytowania. A potem siada przed ekranem i… siedzi. Godzinę, dwie, trzy. Dzień, tydzień. Przestają się liczyć koledzy, podwórko, zabawki - tak skrzętnie zbierane od najmłodszych lat. Znaczenia nabiera nieznany świat Internetu albo setki nowych gier z superefektami. Dzieci XXI wieku są uzależnione od komputera.

 

W Polsce komputery zaczęły się rozpowszechniać w latach osiemdziesiątych, ale wiele rodzin dopiero klika lat później mogło sobie na taki wydatek pozwolić. W moim domu komputer pojawił się dopiero dekadę później, kiedy zaczynałam chodzić do szkoły, ale i tak był przeznaczony wyłącznie dla mojego brata, do nauki. Co robiłam przez całe lata dziewięćdziesiąte? Jak przeżyłam brak komputera, skoro dzisiaj nie można się bez niego obejść? Ano, jakoś mi się udało. I tysiącom dzieci urodzonych w tamtym okresie również. Co jest więc nie tak z młodszym pokoleniem?

 

Jeszcze zabawa - już uzależnienie?

Zwykle jest tak, że kiedy nadpobudliwe i niegrzeczne dziecko nagle po otrzymaniu komputera zamyka się w pokoju i przez cały dzień po cichu w nim siedzi, rodzice są zachwyceni. Opamiętanie przychodzi dużo później, ale wtedy to już jest najczęściej musztarda po obiedzie.

Czym jest uzależnienie? Słownik języka polskiego PWN definiuje uzależnienie jako 'stawanie się zależnym pod jakimś względem od kogoś lub czegoś'. Jednak tu będziemy mówić o drugim znaczeniu tego słowa: jest to 'nabyta silna potrzeba wykonywania jakiejś czynności'. Wszystko jasno i zrozumiale, ale czy na pewno wiemy, czym uzależnienie się objawia u dzieci?

'To nie jest tak, że dziecko od razu uzależnia się od komputera - tłumaczy mgr Magdalena Kogut, pedagog szkolna ze Szkoły Podstawowej nr 3 im. J. Ch. Ruberga w Lędzinach - na początku jest to po prostu nowa zabawka, która zwykle szybko się dziecku nudzi, a o której sobie czasem przypomina. I wszystko byłoby w porządku, gdyby w tym momencie nadopiekuńczy rodzice nie kupili dziecku reklamowanej gry i nie pozwolili mu grać aż do ostatniego poziomu. Przecież to tylko tak wyjątkowo, urodziny, imieniny, Gwiazdka, niech się dzieciak nacieszy, myślą sobie. Z tym że dziecko prosi o kolejne gry i »wbija« kolejne levele. To jest chwila, kiedy możemy zacząć mówić o uzależnieniu.'

 

Dziewczynka grająca w grę komputerową
Zadaniem naszym, czyli rodziców, jest niedopuszczenie do sytuacji, w której komputer
staje się najważniejszy w życiu dziecka

 

Co z tą wyobraźnią?

Koło mojego bloku jest plac zabaw. Ot, kilka huśtawek, piaskownica, stół do ping-ponga i do niedawna ogromny, drewniany szałas, którego już nie ma. Gdy miałam siedem czy osiem lat, na placu tym zawsze kłębiły się tabuny dzieciaków - czy zima, czy lato, czy wieczór, czy poranek. W wakacje wychodziłam z domu o dziewiątej rano, bardzo niechętnie wracałam na obiad o drugiej, zjadałam go tak szybko, jak to było możliwe bez udławienia się i wracałam na podwórko. Co tam robiłam przez dziesięć godzin? Bawiłam się z koleżankami. Skakałyśmy w gumę, urządzałyśmy karaoke, budowałyśmy domki z koców i gałęzi, mazałyśmy kredą po chodnikach. Trzepak był stacją badawczą, zawinięty liść posypany piaskiem - pierogami z mięsem, a huśtawka - skocznią narciarską. Znaczenie miał każdy patyk, każdy krzaczek. A teraz?

'W dzisiejszych czasach, erze wszechobecnych gier komputerowych, wyobraźnię odsuwa się na dalszy plan. Doskonała grafika coraz lepiej odzwierciedla otaczający nas świat - w grze drzewa i niebo wyglądają tak wspaniale, że dziecko nie ma ochoty na oglądanie »gorszej jakościowo« przyrody za oknem. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale to działa, szczególnie na małe dzieci - twierdzi mgr Katarzyna Respondek, dawniej psycholog szkolna ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 2 im. Gustawa Morcinka w Lędzinach. - Dzieci uwielbiają gry, bo wszystko jest w nich kolorowe i proste, a postaci, którymi kierują, mają po kilka żyć. Bardzo trudno wytłumaczyć im potem, że w prawdziwym życiu tego nie ma i że łatwo kogoś skrzywdzić. Dzieci widzą w bohaterach gier idoli, których będą starały się naśladować. I to od rodziców zależy, czy tym idolem będzie smok Pysio z układankami i zagadkami dla przedszkolaków, czy zombie żywiące się mózgami przechodniów.'

 

Miłe złego początki

Co się dzieje z dzieckiem, które dzień w dzień spędza kilkanaście godzin przed komputerem? Na początku nic i właśnie to gubi większość rodziców, którzy przegapiają moment, w którym 'chcę zagrać' zamienia się w 'muszę zagrać'. Dziecko siedzi w pokoju jakby przykute do biurka, przygarbione, wpatrzone w ekran jak w obrazek, ani na chwilę nie puszczając myszki. Kiedy przychodzą do niego koledzy z osiedla, pytając, czy pójdzie z nimi budować fortecę za garażami albo obrzucać dziewczyny śniegiem, mówi, że nie ma czasu. Powoli, powoli sunie równią pochyłą na sam dół. Staje się nieobecne, nic go nie interesuje poza kolejnymi 'levelami', zaczyna mówić slangiem, którego nikt nie rozumie, wreszcie zamyka się w sobie, staje się apatyczne i nietowarzyskie, mimo że kiedyś wszędzie go było pełno. Brzmi strasznie? W teorii tak, w praktyce proces ten może się ciągnąć latami i nawet nie zauważymy, jak z naszego kochanego, pyzatego synka wyrośnie maniak z oczami czerwonymi jak u królika.

 

Pani Janina (imię zmienione) mieszka w Chorzowie. Jest mamą dwunastoletniego Grzesia. Gdy malec miał pięć lat, z mężem kupili mu własny komputer i stertę gier, żeby miał się czym bawić i nie przeszkadzał w nauce starszemu bratu, z którym dzielił pokój i który przygotowywał się w tamtym czasie do matury. Pani Janina nie przypuszczała, że gry tak małego wciągną. 'Grzegorz to złote dziecko. Wszędzie biega, krzyczy, ze wszystkimi się świetnie dogaduje. Uwielbia go cała rodzica, znajomi są nim oczarowani. Nadal taki jest, ale kiedy siada przed komputerem, nagle staje się innym dzieckiem. Cichutki, spokojny, nic nie jest go w stanie oderwać od gier. W takich chwilach mam wrażenie, że ktoś podmienił mi dziecko.'

Znam Grześka doskonale i wiem, że jest prawdziwym specem od gier komputerowych. Lubi zwłaszcza internetowe strzelanki. Raz byłam świadkiem jego rozgrywki jako tajnego agenta rozstrzeliwującego setki robotów za pomocą serii niezwykle szybkich kliknięć myszką. Przejście wszystkich czterech części gry zajęło mu piętnaście minut. Kilka dni później postanowiłam sama zagrać w tę grę, żeby sprawdzić, czy też jestem tak dobra. Straciłam wszystkie życia po dwóch minutach. Nie strzelałam wystarczająco szybko.

 

Kilkulatki na chorobowym

Zmiany w psychice dziecka uzależnionego od komputera są z reguły tym, co spędza sen z powiek zarówno rodzicom, jak i dziecięcym psychologom. Zapominamy tymczasem o tym, że dziecięca psychika, wbrew pozorom, jest silna i potrafi znieść naprawdę dużo. Gorzej z wątłym, kruchym, niewykształconym ciałem. Kiedy maluch za długo siedzi przed ekranem, rodzice zwykle krzyczą, że psuje sobie wzrok. Mają rację, ale to nie jedyny skutek uzależnienia od komputera. Gdy ruchliwe dziecko nagle z dnia na dzień siada w jednym miejscu i pozostaje w nim przez ileś godzin, jego organizm zaczyna się buntować. W jaki sposób?

'Dziecko, które dużo czasu spędza przed komputerem, jest ciągle zmęczone, zasypia do szkoły, boli je głowa, nie ma na nic ochoty - tłumaczy lek. med. Barbara Musioł-Manecka, pediatra z Przychodni Rejonowej nr 2 w Lędzinach - jest to spowodowane szkodliwym promieniowaniem wysyłanym przez ekran komputera i inne elektroniczne urządzenia. Dziecko staje się drażliwe, płaczliwe, humorzaste, a po dłuższym czasie zaczyna gorzej widzieć, bolą je plecy, nadgarstki, szyja, nie ma chęci do życia, a mimo to dalej gra na komputerze.'

Skutki długotrwałego uzależnienia są opłakane. Dziecko krzywo chodzi, ma płaskostopie, rośnie mu garb. Niestety, to wszystko nie pojawia się od razu i rodzice często nie zauważają problemu.

'Obecnie z dziećmi mamy coraz większy problem - mówi mgr Karolina Żołna, nauczyciel wychowania fizycznego ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 2
im. Gustawa Morcinka w Lędzinach - nie chcą ćwiczyć, a jeśli już chcą, to i tak nie można z nimi nic zrobić. Męczą się po dwóch okrążeniach wokół boiska, bo od siedzenia przed komputerem obrosły tłuszczem. A opiekuńcze mamusie tylko podstawiają pod nos kanapeczki, zamiast wygnać dzieciaka na dwór, żeby trochę pobiegał' - mówi rozgoryczona.

 

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Uzależnienie to jedna z tego rodzaju chorób, do których nikt się nie chce przyznać. 'W każdej chwili mogę to przerwać' - mawiają alkoholicy, narkomani czy osoby uzależnione od hazardu. Większość to jednak osoby dorosłe. Małe dzieci nie mają pojęcia, czym jest uzależnienie i jak łatwo mogą wpaść się w jego sidła. Dla nich to tylko zabawa. Do rodziców należy sprawienie, żeby zabawa zabawą pozostała.

 

A do osób urodzonych przed komputerowym 'boomem' apeluję - nie pozwólcie, abyśmy byli ostatnim pokoleniem, które w dzieciństwie bawiło się na dworze. Wyjście z młodszym rodzeństwem na podwórko i urządzenie sobie bitwy na patyki z dzieciakami z osiedla naprawdę nie uwłaczy niczyjej czci, a może przy okazji obudzi kilka ciepłych wspomnień.

 

Magdalena Lipniak-Młyńczak

Zobacz również

10 najlepszych aplikacji dla rodziców

10 najlepszych aplikacji dla rodziców

Zabawne nastały czasy. Informacje mamy na wyciągnięcie ręki i jednym ruchem palca jesteśmy w stanie zrobić to, co dawniej zajmowało długie godziny i kosztowało masę wysiłku i nerwów. 

czytaj więcej